czwartek, 26 marca 2015

Zdrowa granola na śniadanko!


Nie ma to jak granola zrobiona samemu w domu - i wiesz co jesz!
Nie wymaga dużo wysiłku a efekt wyśmienity :D

3 szklanki płatków owsianych
1/2 szklanki migdałów
1/2 szklanki pestek dyni
1/2 szklanki ziaren słonecznika
1/4 szklanki oleju kokosowego
1/4 szklanki miodu
1/2 szklanki owoców suszonych (ja dałam rodzynki i żurawinę, można dać morele, daktyle itp.)



Mieszamy płatki, pestki, ziarna, migdały, owoce w misce. Rozpuszczamy olej kokosowy z miodem, wlewamy do reszty dobrze mieszamy i rozsypujemy na blasze. Pieczemy około 20-30 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni C mieszając co 5-7 minut. Po upieczeniu czekamy, aż wystygnie i przesypujemy do ulubionego pojemnika. 
Voilà - gotowe śniadanie... wystarczy porcję zalać mlekiem czy ulubionym jogurtem, ja lubię dodać świeże owoce np. jabłka, banany, truskawki...




piątek, 20 marca 2015

Marzenia się nie spełniają!

Tak właśnie... to nie błąd w tytule postu - marzenia się NIE SPEŁNIAJĄ... Pewnie myślcie teraz, że chce zacząć siać pesymizm i zwątpienie? Wręcz przeciwnie - uśmiechnijcie się i czytajcie proszę dalej, jeśli tylko macie ochotę :D 
Marzenia się nie spełniają - marzenia SIĘ SPEŁNIA ;) 

Z czasów dzieciństwa pamiętam wiarę w stwierdzenie: marzenia się spełniają. Zdmuchując świeczki z urodzinowego tortu zawsze myślałam sobie jakieś życzenie. "To chyba w porządku?" - powiecie. Oczywiście, że tak! Mała 7- letnia dziewczynka zdmuchując świeczki myśli sobie: chcę nauczyć się grać na gitarze i być wspaniałą wokalistką,.. Piękne! I w tym momencie może wybrać jedną z dwóch dróg:

1. Pomyślała marzenie i po sprawie. Czeka, aż pewnego słonecznego poranka weźmie w swe dłonie gitarę i niczym wokalistka country zacznie grać i śpiewać w najlepszym wydaniu. I czeka, nic nie robi - tylko czeka. Ma nadzieję, że jakimś cudem super moc uczyni z niej gitarzystkę. Kiedy 20 lat później dziewczynka kończy 27 lat nie zdmuchuje już świeczek z tortu, bo wie, że to bez sensu. Gwiazdka z nieba nie spadła, a ona jak nie grała na gitarze - tak nie gra; jak i nie robi wielu innych rzeczy... a kogo to winna? Who knows...?

2. Pomyślała marzenie i przechodzi konkretnie do sprawy. Jej rodzice dowiadują się o czym marzy córka. To oczywiste, bo w kółko ogląda filmiki dziewczyn uczących gry na gitarze, na jej rysunkach ciągle pojawia się dziewczynka z gitarą na scenie (o dziwo uderzająco podobna do niej samej). Co więcej, ciocie, dziadkowie i wszyscy z otoczenia ciągle słyszą od małej dziewczynki o gitarze i jak wspaniale byłoby grać. Widzą jej niegasnące zainteresowanie. Jej zachowanie wyraźnie informuje otoczenie o jej marzeniu. Odwiedzając starszego kuzyna prosi o przynajmniej dotknięcie jakże cudownej gitary - przecież wiadomo, że smarkuli na nic więcej nie pozwoli... W końcu rodzice zapisują ją na lekcje, kupują gitarę. Mała z zapałem ćwiczy, z dnia na dzień jest coraz lepsza. Dochodzą do tego lekcje muzyki, pomnaża talenty. 20 lat później nie zdmuchuje świeczek na urodzinowym torcie - nie w dzień urodzin - akurat tego dnia jest w trasie koncertowej... :)

Wybierajmy drugie podejście - pomóżmy marzeniom. Marzenia się spełnia... Nie zapisuje  w pamiętniku i zamyka pod kluczem, tylko spełnia. Urzeczywistnia. Uświadamia otoczenie. Szuka środków do realizacji. Powodzenia w spełnianiu marzeń!

PS. Od dziś nie życzymy znajomym: Spełnienia marzeń. Życzmy: SPEŁNIANIA MARZEŃ!!! :D


piątek, 13 marca 2015

Recepta na szczęście #2: Pomagajmy

Kierujmy swoim szczęściem i pomagajmy sobie nawzajem. Pomagajmy innym być szczęśliwymi. Starajmy się być uprzejmi dla innych, pomagajmy w drobnych sprawach, nie oczekując nic w zamian. Pomagając innym będziemy czuć szczęście, jeśli zrobimy to z dobrej woli, radość innych da nam radość :D
Pomagajmy innym, a zapewniam, że w momencie słabości ktoś zawsze przyjdzie nam z pomocą... nie zostaniemy sami...
Pomoc innym uszczęśliwia!







niedziela, 8 marca 2015

Niedzielne śniadanie :)

Słońca za oknem, prawdziwie wiosenny dzień i pyszne, zdrowe śniadanko! Czego chcieć więcej ♥

Przepis na pyszne pancakes:
1/2 szklanki płatków owsianych
1/2 banana (resztą banana można udekorować pancakes)
cynamon, wanilia (opcjonalnie do smaku)
2 białka
Wszystkie składniki miksujemy w blenderze i pieczemy na suchej patelni. Mnie wyszły dwa placuszki z takiej ilości składników. Udekorowałam bananem i polałam miodem... Yummy!
Smacznego!



czwartek, 5 marca 2015

Everything happens for a reason

Czasem chcemy żyć według ściśle określonego planu. Prowadzimy kalendarze, w których każde spotkanie ma określoną godzinę rozpoczęcia i zakończenia. Zapisujemy każde zadanie do wykonania... Nie mówię, że jest to złe - wręcz przeciwnie - czasem taka organizacja pomaga nam w dążeniu do celu i realizacji marzeń. 

Ale dziś o całkiem  przeciwnej stronie zorganizowania - o zdarzeniach niezaplanowanych. Czy wierzycie, że nic nie dzieje się bez przyczyny - wszystko dzieje się z jakiegoś powodu?
Patrząc na własne życie, muszę stwierdzić, że każde wydarzenie - dobre czy złe, wesołe czy smutne - zdarzyło się "po coś...". Jeszcze jakiś czas temu nie potrafiłam... a może inaczej - nawet nie starałam się zrozumieć niektórych zdarzeń, wolałam przyjąć je lub odrzuć, marudzić. Później zobaczyłam gdzieś napis: Everything happens for a reason! I wiecie co? Stwierdziłam, że TAK. Coś w tym jest. Patrząc na zdarzenia, które uważałam za beznadziejne (bo takie chyba zazwyczaj zdają się nie mieć sensu) muszę przyznać, że każde było "po coś", albo czegoś mnie nauczyło, albo doprowadziło do pewnego punktu w życiu, ukształtowało mój charakter, przerwało coś, co i tak by się skończyło prędzej czy później... To, że obudziliśmy się dziś rano, rozlaliśmy kawę, upiekliśmy pyszne ciasto, spóźniliśmy się na autobus, oblaliśmy lub zdaliśmy egzamin - wszystko ma swój sens. Czasem są to rzeczy drobne, na które nie zwracamy uwagi i ciężko jest roztrząsać małe sprawy - może drobnymi rzeczami nie zaprzątajmy sobie głowy? Czasem są to poważniejsze zdarzenia i muszę przyznać, że niejednokrotnie wytłumaczenie i zrozumienie odczytamy dopiero po wielu tygodniach, miesiącach czy latach.


http://www.builttoinspire.com/wp-content/uploads/2010/11/eveything-happen-for-a-reson.jpg


Do takich przemyśleń natchnęły mnie ostatnie dni... konkretne zdarzenia... Są to raczej te drobne rzeczy, ale je przytoczę. Byłam na lekcji hiszpańskiego, z której planowałam wyjątkowo wyjść w przerwie (standardowo po godzinie zajęć była przerwa). Tym razem minęła godzina, a przerwy nie widać. Kolejne 5 minut - dalej nic... Zaczęłam spoglądać na zegarek. Przerwa była 20 minut później - a przecież się spieszyłam! Gdyby nie przerwa o niestandardowej porze, a ja wyszłabym z zajęć jak planowała nie spotkałabym dobrego znajomego, którego dawno nie widziałam. Podobne zdarzenie miałam dzisiaj - spontanicznie zmieniłam trasę drogi, bo intuicja podpowiedziała, żeby zmienić rutynę. I spotkałam dobrego kumpla.

Czy to jest ważne? Dla mnie tak - takie niespodziewane spotkania dają mi energię do działania i napawają optymizmem.

Z perspektywy można zauważyć, że różne zdarzenia czegoś nas uczą. Mnie pozwalają doceniać rodzinę, zdrowie...  Uczą mnie dystansu do życia. Teraz staram się dzielić mój czas pomiędzy obowiązki, rozrywkę i odpoczynek. Są rzeczy ważne, mniej ważne i takie, którymi nie należy się przejmować.

Czy zgodzicie się z tym, że wszystko ma jakiś powód. Zastanówcie się nad jakimiś zdarzeniami... pozornie beznadziejnymi, czy one nie były "po coś"?