wtorek, 29 września 2015

Bądzmy zdrowi tej jesieni!

Zaczyna się okres jesienny, miejmy nadzieję pięknej złotej jesieni, kolorowych liści i słonecznych dni... ale niestety ostatnio mam wrażenie, że gdzie się nie ruszę, tam przeziębienia... Niestety i ja zaczęłam odczuwać tę gorszą strone jesieni, ale nie zamierzam poddać się żadnym paskudztwom. Nie chciałabym żebyście i Wy się poddali, dlatego podzielę się z Wami moimi naturalnymi sposobami na walkę z przeziębieniem i poprawę odporności. 



Są to sposoby, które na mnie działają i pomagają mi przetrwać okresy przeziębień. Jednak nie mam medycznego wykształcenia - porady są subiektywną opinią i jeśli dopadnie Was poważna choroba, nie lekceważcie jej i zasięgnijcie porady lekarskiej ;)

Poprawiacze odporności i sposoby na walkę z przeziębieniem:

1. Grzanka z czosnkiem: czosnek, jako naturalny antybiotyk jest idealnym rozwiązaniem na walkę z jesiennym przeziębieniem, ale nie czekajmy, aż złapie nas przeziębienie, bo jest to także środek uodparniający, bakteriobójczy, zawiera witaminy B1, B2, PP, C, A... Najzdrowszą wersją czosnku jest ten zjadany na surowo. Wybierając czosnek w sklepie, zawsze kupuję ten polski - jest aromatyczny i zdrowy. Możecie sami zrobić test i kupić polski i chiński - porównując smak, poznacie różnicę. A teraz "uodparniająca grzanka": grzankę z ulubionego pieczywa smarujemy masłem i posiekanym drobno czosnkiem. Kanapeczkę możecie zjadać z wędliną, czy serem, jeśli nie lubicie zjadać samego czosnku. Po takiej kuracji ucieka przeziębienie oraz wampiry ;p

2. Napar z imbiru: imbir jako kolejny uodparniacz, zwalcza przeziębienie oraz ból gardła. Co więcej, imbir pity regularnie podnosi ciśnienie krwi, dlatego polecany jest niskociśnieniowcom. Korzeń imbiru (około 3 cm) kroję w drobne kawałeczki i gotuję w około 400 ml wody,  dorzucając kilka kawałków kory cynamonu i 4 goździki. Całość gotuję pod przykryciem 10 minut. Napój powinien być dosyć ostry. Napar nalewam do kubka i dodaję łyżeczkę miodu oraz kilka plasterków cytryny. Ważne, żeby miód i cytrynę dodać po gotowaniu, inaczej stracą swoje właściwości. 

3. Syrop czosnkowy: pół szklanki miodu + pół szklanki soku z cytryny + główka czosnku przeciśnięta przez praskę. Wszystkie składniki mieszamy i tak przygotowany syrop możemy przechowywać w lodówce. Dla uodpornienia łyżkę lub dwie syropu pijemy na wieczór przed snem.

4. Len mielony - wspomaga trawienie oraz osłania ściany przewodu pokarmowego, co wpływa na poprawę naszej odporności. Jednak z tego powodu należy pamiętać, jeśli przyjmujemy jakieś inne witaminy, by zażywać je w kilkugodzinnym odstępie od czasu w którym wypijamy len, ponieważ osłaniając nasz organizm zmniejszy wchłanianie witamin. Len zazwyczaj piję rano, a ewentualne witamiy zażywam kilka godzin później. Łyżeczkę lnu mielonego zalewam wrzącą wodą (około pół kubka) i zostawiam pod przykryciem na 15 minut. Wypijam całość mikstury, zaparzony len ma śluzowatą konsystencję - trochę jak kisiel i nie ma określonego smaku. Dla nadania smaku możecie dodać odrobinę syropu malinowego czy wiśniowego. 

Szczegółowo opisane właściwości imbiru, lnu czy czosnku możecie znaleźć tu: czosneklenimbir.


niedziela, 27 września 2015

Pumpkin Pie, czyli zabawy z dynią ciąg dalszy...

Dyniowe eksperymenty wciąż trwają w mojej kuchni... jest pomarańczowo, a zapas pestek z dyni starczy na jakiś czas :) Z okazji wrześniwej niedzieli i dużej ilości dyniowego pure udało mi się wykombinować ciasto dyniowe - deser popularny w USA...
Jeśli mamy  gotowe pure ciasto nie jest bardzo czasochłonne. 

Ale zacznijmy od puree:
Najlepszą sprawą w dyniowym pure jest to, że możemy zrobić go dowolną ilość, ile mamy siły i gotowe pure zamrozić. Takie pure może nam się przydać nawet w środku zimy do ciast, czy zup. 
Z dyni należy usunąć pestki, które możemy po umyciu uprażyć w piekarniku (opis na końcu tego postu: klik). Wydrążoną dynię oraz pokrojoną na kawałki układamy na blaszce i pieczemy w 180 stopniach przez około 45-50 minut, aż dynia będzie miękka. Po tym czasie możemy wyciągnąć dynię z piekarnika i pozostawić do wystygnięcia. Z przestudzonej dyni ściągamy skórę i blendujemy miąższ na pure, dolewając odrobinę wody, tak by uzyskać konsystencję pure. Gotowe nakładamy do pojemniczków lub woreczków foliowych i możemy zamrozić. Ja pure zamroziłam w równych ilościach - po 1 szklance pure w woreczku - ułatwia to sprawę w późniejszym gotowaniu, jeśli mamy wydzielone porcje ;)



Czas na Pumpkin Pie!


piątek, 25 września 2015

Mój pierwszy... chleb :D

Wystarczyło oglądnąć pierwszy odcinek pierwszej serii wspomnianego przeze mnie programu "Fabulous Baker Brathers" (w poście o cieście: Ciasto Borówkowe) i zapragnęłam wręcz, upiec własny chlebek. Sposób w jaki Tom przekazuje przepepisy sprawia, że wydają się banalnie proste i robi to z taką pasją, że chce się piec ;)

I tak oto wygląda mój pierwszy w życiu samodzielny chleb :)




Żeby upiec własny chlebek nie potrzebujemy wiele:
560 gram mąki
10 gram drożdzy
300 ml wody
20 ml oleju
około 2 łyżeczki soli

Najpierw podgrzałam wodę i rozpuściłam w niej drożdże. Następnie na stolnicę wysypałam mąkę i sól. Powoli wlewając roztwór wodno-drożdżowy do mąki zaczęłam mieszać ciasto, w międzyczasie dodając do niego olej. Ciasto wyrabiałam około 15-20 minut, by było gładkie - jednak, by osiągnąć poziom Tom'a muszę jeszcze trochę poćwiczyć :) Wyrobione ciasto pozostawiłam w metalowym garnku do wyrośnięcia. 



Po godzinie ciasto przełożyłam do foremki w sposób jaki możecie zobaczyć w filmiku. Tym razem użyłam silikonewej foremki.



 Pozostawiłam ciasto do wyrośnięcia na kolejną godzinę.




Około 15 minut przed czasem pieczenia włączyłąm piekarnik, by zdążył się nagrzać do 240 stopni. Tuż przed włożeniem chleba do piekarnika, zrobiłam nacięcia na chlebku. Chleb piekł się 40 minut w 240 stopniach - grzałka górna i dolna. Po tym czasie wyciągnęłam chleb z piekarnika oraz foremki i pozostawiłam do wystudzenia. 

A tutaj filmik, jak Tom piecze chleb - warto oglądnąć, z nim chleb wyjdzie Wam super :D


Nie przejmujcie się brakiem kamienia do pieczenia - kamień to super sprawa, jednak poradziłam sobie bez niego, chociaż nie ukrywam, że "choruje na niego" i juz widzę jakie chleby, pizze i bułeczki, by były na kamienu :D

środa, 23 września 2015

Muffinko-bułeczki a'la pizza

Pizzowe muffiny początkowo brzmiały dla mnie ekstremalnie, dlatego nazwałam je muffino-bułeczkami - mają wygląd muffinek, ale świetnie nadają się na śniadanie albo przekąskę. Można zabrać je ze sobą i zjeść na zimno, same lub z masłem albo delikatnie podgrzać w mikrofali.



Składniki na 9 sztuk:
1,5 szklanki mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
2 jajka
1/4 szklanki oleju
1 szklanka mleka
1/2 szklanki startego sera żółtego
6 oliwek (pokrojone na małe kawałeczki)
1/4 papryki czerwonej (pokrojone w drobną kostkę)
1 łyżeczka suszonego oregano
1 łyżeczka suszonej bazylii
słodka papryka 
Najpierw nagrzałam piekarnik do 190 stopni i przygotowałam foremki muffinowe.
Mąkę, proszek,sól, oregano i bazylię mieszamy w jednej misce. W drugiej roztrzepujemy jajka, olej i mleko. Dodajemy do masy ser. Do suchych składników dodajemy masę, mieszamy drewnianą łyżką do połączenia składników. Następnie wmieszałam paprykę i oliwki. Gotową masę nakładamy do foremek, do około 1/3 wysokości, nie więcej, ponieważ muffiny bardzo urosną. Po wierzchu posypujemy nasze muffino-bułeczki słodką papryką w proszku. Pieczemy około 20 minut w 190 stopniach.

sobota, 19 września 2015

Ciasto borówkowe Wspaniałych Braci ;)

Od kilku dni przeżywam miłość kulinarną, można rzec miłość od pierwszego wejrzenia,
a może lepiej będzie pasowało: miłość od pierwszego obejrzenia... a mianowicie, kilka dni temu po raz pierwszy zobaczyłam brytyjski program The Fabulous Baker Brothers, w którym to bracia Tom i Henry przygotowują brytyjską kuchnię. Każdy z braci pichci swoją potrawę, która na końcu odcinka jest oceniana. Ponad to, Tom i Henry tworzą wspólne dania, jak np. w obejrzanym odcinku (tym "od pierwszego wejrzenia" ;D) przygotowali ciasto o wdzięcznej nazwie: King Alfred's Crown Cake. Niedługo czekałam, żeby ogarnąć przepis. Bracia (T&H) zrobili szałowe ciasto tortowe, z dekoracjami itp. Ja postanowiłam upiec w keksówce -  normalnie, codziennie, może nie po królewsku (?) :D



Potrzebne składniki:

  Ciasto:
20 dag borówek
30 + 200 dag cukru
200 gram + łyżka masła
4 jajka
200 gram mąki
kilka kropel olejku waniliowego
łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli


środa, 16 września 2015

Czas na dynię!

Szczerze i bez bicia muszę przyznać: nigdy nie przyrządzałam dyni... nie miałam w zwyczaju, aż do dzisiaj :)
Internet przy zbliżającej się jesieni zasypany jest fotografiami z motywem dyni, w sklepach, warzywniakach, supermarketach piętrzą się dynie różnych rodzajów i tak oto natchnęło mnie na zrobienie dania dyniowego na obiad.
Kuchnia serwowała dziś dynię faszerowaną z pieczarkami i szpinakiem :)
Danie czasochłonne, ale warte całej zabawy...

Lista potrzebnych składników na 2 porcje:

2 małe dynie (każda około 0,6kg)
1 czerwona cebula
3 duże pieczarki (moje były naprawdę ogromne)
4 ząbki czosnku
500 gram świeżego szpinaku
1 mini-bagietka
sól, pieprz, masło do smażenia
2 łyżki startego koziego sera (możecie dać inny ;) )
3 szczypty gałki muszkatołowej
4 łyżki jogurtu naturalnego

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni - dolne grzanie.



Zaczynamy od umycia dyni i ostrym nożem odkrojenia "kapelusika" i wydrążenia pestek, co okazało się niełatwym zadaniem i musiałam chwilę powalczyć z dynią. Pestki możecie wyrzucić, ale jeśli lubicie chrupać orzeszki i różne nasiona to pestki z dyni po przetworzeniu się do tego nadadzą (na końcu opiszę co i jak z pestkami).
Wydrążone dynie delikatnie solimy i posypujemy pieprzem w środku. 



Czas na farsz:
Kroimy cebulę i przysmażamy do zarumienienia na maśle, dorzucamy pokrojone w plasterki pieczarki i posiekany drobno czosnek. Smażymy około 5 minut, po czym do wrzucamy szpinak. Smażymy tak długo, aż szpinak będzie miękki - bardzo zmniejszy swoją objętość ;)



Farsz przesypujemy do miseczki i teraz doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową.  Dodajemy pokrojoną w drobną kostkę bagietkę i jogurt. Wszystko mieszamy i nakładamy farsz do wcześniej przygotowanych dyni. Nafaszerowaną dynię przykrywamy kapelusikiem i kładziemy na natłuszczoną blaszkę lub szklane naczynie do zapiekania.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika na około 45 minut. Po tym czasie możemy ściągnąć kapelusik dyniowy i zapiekać dynię kolejne 15-25 minut, aż miaższ dyni będzie miekki.

Smacznego! 







Jeszcze dyniowe ziarna: 

Ziarenka dobrze wypłukałam w wodzie, lekko polałam olejem i rozłożyłam równomiernie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Zapiekałam około 20 minut w 180 stopniach.
I przekąska gotowa :)



wtorek, 15 września 2015

Wakacyjne leczo z kurczakiem :)

Dzisiaj czas na leczo - z tego co było w lodówce :)
Zrobiłam przegląd lodówki i okazało się, że mam cukinię, cebulę i pomidory, które jakoś pasowałoby wykorzystać... Dodatkowo w zamrażarce był filet z kurczaka, a w drodze z pracy kupiłam paprykę i tak powstało coś z niczego :D 

Składniki jakie uzbierałam :)
1/2 cebuli
1 filet z kurczaka
1,5 sztuki cukinii (małej) lub jedna większa
1 pomidor
 2 białe papryki, ale możecie dać czerwone, zielone, jakie lubicie :)
3-4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
przyprawy: sól, pieprz, wegeta, maggi, papryka słodka, bazylia suszona

Najpierw kroimy cebulę z drobne paseczki lub kostkę i przysmażamy na odrobinie oleju. Pokrojonego w kostkę, wcześniej wymytego kurczaka, przysmażamy z cebulą pod przykryciem posypując odrobiną pieprzu.
Po około 3-5 minutach "duszenia kurczaka" możemy przełożyć go na miseczkę i na tej samej patelni dusić: pokrojoną w kostkę cukinię, paprykę.

Warzywa dusimy około 4-5 minut. Zobaczycie, że wytworzy się troszkę sosu, do którego dodajemy koncentrat pomidorowy i  nasze przyprawy: sól, pieprz, bazylię, paprykę, wegetę - każdej z tych przypraw dajcie nie więcej niż 1/4 łyżeczki - po zamieszaniu wszystkiego duśćie pod przykryciem kolejne 3-4 minuty.

Po tym czasie do całości dodajemy przysmażone mięso, razem z cebulką i sosem, który się wytworzył. Doprowadzamy do zagotowania i doprawiamy maggi do smaku oraz przyprawami według uznania :)

Ready to eat!


sobota, 12 września 2015

Niesamowite Muzeum Archeologiczne w Krakowie

Zapraszam na post z serii: co robić w Krakowie, by troszkę się zachwycić muzealnymi eksponatami, w dodatku za darmo ;) I w tym momencie na dźwięk słowa ‘muzeum’ większość ziewa, a co nieliczni już śpią lub wyczuwają specyficzny zapach muzealnych eksponatów. 

UWAGA – nie o tym będzie mowa. Muzeum Archeologiczne na ul. Senackiej 3 (http://www.ma.krakow.pl/)   zabierze nas w świat antyków, wykopalisk i mumii. Jeśli chcemy odkrywać nowe miejsca tanimi kosztami, sprawdzajmy dni, w których muzea oferują darmowe wejścia. Muzeum Architektury udostępnia turystom darmowe wejście w niedzielę – pamiątkowo dostaniemy kolorowy bilecik.
Tutaj możecie sprawdzić gdzie-kiedy w Krakowie możecie zwiedzać za darmo lub okazjonalnie: (dni bezpłatne w muzeach http://krakow.zaprasza.eu/artykuly/Article.php?article_id=84)
Chyba odpływam od głównego tematu Muzeum Archeologicznego, za co przepraszam... więc wracamy:

Wchodząc do pierwszej sali przeżyłam pierwsze WOW (później były kolejne) – pomimo, że odwiedziłam to miejsce po raz drugi – moja opinia nadal się nie zmieniła, zachwyt oraz ochy-achy pozostały. Pierwsze skojarzenie z tym miejscem: londyńskie British Museum – jeśli ktoś z Was był/widział będzie wiedział o czym mowa – zbiór dziedzictwa kulturalnego, tajemnice historii, wspaniałe aranżacje – wszystko w jednym miejscu ;)  Oczywistą sprawą jest (by było jasne: jest to moja subiektywna opinia - osoby, która nie jest profesjonalistką w temacie muzeów i archeologii haha)-  nie jest to ogromne Muzeum (jak British), jest to ułamek British Museum, ale idea zachowana :)

Tajemnicza atmosfera, przyciemnione światła przenoszą nas w odległe czasy - setki lat przed naszą erą. Przechodzimy przez starożytny Egipt, Peru, pradzieje i wczesne średniowiecze Małopolski czy garncarstwo prehistoryczne. Zobaczymy aranżacje „mieszkań” z prehistorii i manekiny ubrane w stroje danej epoki. Oprócz wystaw stałych, muzeum ogranizuje wystawy czasowe – do stycznia 2016 możecie zobaczyć wystawę „Zaginiony świat nas Nilem”.
 Zdjęcia nie oddają niestety pełnego uroku miejsca...
ale zawsze troszkę przybliżą klimat - zapraszam ;)

















Dodatek: plac przed muzeum zaaranżowany na ogród to piękne krzewy, alejki i kwiaty (pierwsze zdjęcie), jednak historia miejsca mówi (http://www.ma.krakow.pl/artykuly.php?i=3.55.113&gl=2&j=0), że w miejscu tym znajdowało się więzienie, a teraźniejszy ogród był spacerniakiem więziennym, co nieco zmieniło moje spojrzenie. Przechodząc przez ogród dochodzimy do osobnego budynku – a właściwie piwnic obrazujących historię ulicy Poselskiej 3. Jeśli jesteście osobami wrażliwymi, które porusza tematyka wojenna, katowanie więźniów i inne okrucieństwa jakie wojna szykuje polecam zacząć od tej części, a później przejść do budynku z wystawami archeologicznymi, ponieważ przeżycia z tamtej wystawy więziennej mocno poruszą i będziecie potrzebowali (jak ja) chwili uspokojenia w prehistorii...

Podsumowując: Muzeum Archeologii jest idealnym miejscem na niedzielny dzionek celem ukulturalnieina ;)



wtorek, 8 września 2015

Pizza-nie-pizza.. bez drożdży i rośnięcia


Już od dłuzszego czasu chodziła za mną homemade pizza. Zabiegany czas wakacji, upalne, zmienna pogoda, praca oraz przeprowadzka zajmowały mi większość czasu, dlatego potrzebowałam czegoś szybkiego. Trafłam na przepis Asi i Ani (www.alaantkoweblw.pl), który mnie zainspirował i po własnym modyfikacjach upichciłam pizzę na obiadek.
Na ciasto potrzebujemy tylko:
1,5 szklanki mąki
szczyptę soli
½ łyżeczki proszku do pieczenia + ½ łyżeczki sody
0,5 szklanki wody
3 łyżki oleju (dałam kokosowy, ale możecie użyć oliwy z oliwek, oleju rzepakowego, czy jakiegokolwiek innego)

Nie jest to standardowa pizza, która potrzebuje rosnąć, dlatego najpierw przygotowałam dodatki pizzowe. Tym razem padło na pomidory, oliwki, salami i czerwoną paprykę. Prostokątną blachę posmarowałam olejem, tak by ciasto nie przywarło podczas pieczenia. Niestety nie dorobiłam się jeszcze okrągłej blaszki na pizze, ale przy najbliższej okazji muszę się w taką zaopatrzyć :)
Zanim zaczniecie wyrabiać ciasto, warto włączyć piekarnik na około 230-240 stopni, żeby zdążył się nagrzać zanim Wasza błyskawiczna pizza będzie gotowa do wypieku.


Pora na ciasto: Suche składniki mieszamy w misce. Dolewamy olej oraz stopniowo wodę, mieszając ciasto łyżką, składniki się delikatnie połączą. Całość wysypujemy na stolnicę i ugniatamy ciasto, aż będzie gładkie, bez grudek. Wyrobione ciasto wałkujemy na wymarzony kształt :) Przekładamy ciasto na blachę i nakładamy składniki.
Pizzę pieczemy w nagrzanym do 230-240 stopni piekarniku przez około 10 minut.





Podane jeszcze wakacyjnie, z czerwonym winem - jeszcze tylko na nowym mieszkaniu brakuje mi kieliszków na wino :) Ale szklaneczki po nutelli spełniają funkcję :)


niedziela, 6 września 2015

Wadowice w Krakowie ;)

Są takie miejsca, które przyciągają moją uwagę i staram się je zapamiętać, tak by przy nadarzającej się okazji je odwiedzić. Tak właśnie było z nie tak dawno otwartą Cukiernią Wadowice na ul. studenckiej w Krakowie. Nazwa zasugerowała mi kremówki, jednak nie jestem fanką ciastek z kremem (chociaż dobrą kremówką nie pogardzę) - postanowiłam sprawdzić kawę i ewentualnie jakieś ciasto. Tak naprawdę przyciągnęły mnie różne napisy na szybach i widok miłego wnętrza, który mogłam zaobserwować przez witrynę. Dlatego jak nadarzyła się okazja i szukałam miejsca, gdzie w miłym miejscu moźna wypić kawkę i zjeść jakieś ciacho, postanowiłam skierować się właśnie tam. Intuicja mnie nie zawiodła.

Cukiernia ma kilka stolików na anteresoli, gdzie można skosztować zamówionych rzeczy.
Z czystym sumieniem mogę polecić Karmelove (które widzicie na zdjęciu) i kawę. Ogromny kawałek ciasta za 4,50zł jest naprawdę dobrą ofertą. Zawsze możecie się pokusić na ofertę kawa + ciasto dnia (8zł) czy kawa+kremówka (10zł).

Podsumowując: ładne miejsce na kawkę z pysznymi deserami, spokojne, niedaleko plant. Bardzo miła i sympatyczna obsługa, która pomoże w wyborze ciasta niezdecydowanym klientom (jak ja ;) )











sobota, 5 września 2015

Cukinia i kalafior w jednym garnku

Dotychczas dzieliłam się z Wami tajnikami na krem marchewkowy i brokułowy. Dzisiaj losowanie wygrała cukinia i kalafior :)


Składniki na 2-3 porcje:

1/3 kalafiora
1/2 cukinii
1/2 cebuli
woda
pieprz, 2-3 łyżeczki wegety
ser feta - około 50 gram


Kroimy cebulę w kostkę i podsmażamy na odrobinie oleju pod przykryciem przez kilka minut delikatnie ją soląc. W czasie, gdy cebulka się podsmaża gotujemy kalafiora podzielonego na małe różyczki w takiej ilości wody, by przykrywała kalafiora - robimy krem, więc kalafior nie musi pływać, a nie chcemy go odcedzać, by nie stracić wywaru. Do kalafiora na początku gotowania dodajemy wegetę. Kalafiora gotujemy około 8 minut, po czym dodajemy obraną i pokrojoną w kostkę cukinię oraz podsmażoną cebulkę. Całość gotujemy kolejne 5 minut, aż warzywa będą miękkie.
Ugotowane warzywa blendujemy, dodając fetę i pieprz. Krem zagotowujemy mieszając, by nie przywarł do dna garnka. Możemy podawać z grzankami chlebowymi, groszkiem ptysiowym lub bez dodatków :)

Smacznego!