piątek, 8 lipca 2016

Jak najwięcej w Bostonie w jeden dzień

Mieszkając kilkadziesiąt mil od Bostonu najwygodniejszym sposobem na dostanie się do miasta jest pociąg - w mieście trudno znaleźć jest miejsce parkingowe, a ceny za parking mogą nawet kilka razy przebić cenę biletu. Poza tym zaoszczędzimy mnóstwo czasu - pociąg = 30 mil = 45 minut i jestem w centrum miasta. Samochód = 30 mil = 2 godziny - jeśli wpadniemy w korki, a prawdopodobieństwo duże (rano do miasta i popołudniem prawdopodobnie od 3 do 6-7 z miasta).


Zwiedzanie miasta pieszo jest bardzo łatwe i przyjemne. Większość atrakcji turystycznych znajduje się w dystansie możliwym do przejścia :)
Swoją wycieczkę rozpoczęłam od opuszczenia South Station...



- pięknego budynku dworca kolejowego i skierowała swoje kroki do New England Aquarium. Czynne od 9 rano, więc moim planem było dotrzeć tam jak najwcześniej, plan okazał się bardzo dobry, bo to od rana karmione są wszelkie rybki, pingwiny itp. Więc dodatkowa atrakcja dla turystów :)

South Station

W drodze do New England Aquarium





Po prawie dwóch godzinach zabawy, gdzie zachwycałam się podwodnym światem, mając możliwość dotknięcia rozgwiazdy czy płaszczki skierowałam kroki do północnej włoskiej dzielnicy - North End. Wybór mojej trasy zwiedzania miasta był zupełnie nieprzypadkowy - starał się z przewodnikiem w dłoni podążać ścieżką: Freedom Tail - trasa, na której znajdują się najważniejsze punkty turystyczno-historyczne miasta. 
Wchodząc do North End wchodzimy w świat budynków z czerwonej cegły, włoskich restauracji, kawiarni i sklepów - klimat, który warto zobaczyć - troszkę Italii w amerykańskim mieście. Jako miłośniczka kawy nie mogłam odmówić sobie wstąpienia do klimatycznej włoskiej kawiarni.





Kolejne punkty do odwiedzenia w North End (znajdujące się na szlaku Freedom Trail) to XVIII wieczny kościół (Old North Church) i XVII wieczny cmentarz (Copp's Hill Burying Ground). W pobliżu Old North Church spoglądam na Paula Revere'a (rewolucjonisty z XVIII wieku) i ruszam dalej :)

Paul Revere
Old Nort Church

Copp's Hill Burying Ground

Przemierzając ulicę North End, uśmiechając się do siebie, czując się troszkę jak na włoskich wakacjach dotarłam do kolejnej części miasta. Opuszczam North End i znajduję się w miejscu,  gdzie zarówno kiedyś jak i dziś jest miejscem targowym, rynkiem, czy czymś takim ;p a mianowicie Quicy Market, z mnóstwem stoisk z jedzeniem z całego świata oraz Feneuil Hall - miejsce spotkań i przemówień od 1742 roku - taki historyczny punk do odhaczenia na liście :D 

Feneuil Hall







Opuszczając Quincy Market obieram kurs na piękny bostoński park oraz ogromny budynek State House. Do tego rządowego budynku możemy wejść za darmo i skorzystać z wycieczki z przewodnikiem lub samodzielnie przejść i pozachwycać się kilkoma wartymi zobaczenia dziełami. 

State House





Boston Common Garden



Freedom Trail kończy się a Boston Common, czyli ogromnym parku, w którym można odpocząć, urządzić sobie piknik, zrobić piękne zdjęcia i oglądać setki kwitnących kwiatów wiosenno-letnią porą... Po krótkim odpoczynku w parku, z mapą w ręku znajduję drogę do bostońskiej biblioteki - lubię odwiedzać biblioteki ogromnych miast, zawsze jest w nich coś tajemniczego, magicznego i pełnego tajemnic (jak i w Chicago [KLIK] trafiłam do biblioteki, tak i w Bostonie).

Biblioteka







Z biblioteki przechodzę kilka kroków, by znaleźć się na ekskluzywnej Newbury Street, wylądować ponownie w okolicy parku, przejść się dzielnica pełną teatrów i artystycznych szkól i powoli kierować się do punktu z początku dnia, czyli dworca :)






Dzień długi, z piękną pogodą, przemierzone naście kilometrów - było warto!

Zapraszam na krótkie fotostory ;)
Żółw z New England Aquarium macha do Was na początku filmiku ;)





2 komentarze:

  1. Wybieram się do Bostonu i Twój wpis jest super inspiracją i wskazówką co i jak:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :) miasto naprawdę fajne, zabieraj darmową mapkę z South Station, albo jakiegokolwiek miejsca z informacją turystyczną i ruszaj zwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń