sobota, 29 października 2016

Zakupy w Tanzanii

Tanzania posiada swoją walutę - szyling (TZS). Operuje się tam ogromnymi liczbami, bo 1000TZS = 1,8PLN (27.10.2016). Przeliczając na złotówki, by znać orientacyjną wartość (tak na szybko) po prostu odcinaliśmy trzy 0 w liczbie i mnożyliśmy razy 2 ;)




Podczas mojej podróży odwiedziłam wiele targów. Ogromne przestrzenie drewnianych budek i daszków można przemierzać godzinami. Zakupów nie przyspieszy także metoda kupowania - rozmawianie, targowanie, negocjowanie. Oczywiście nie dotyczy to nielicznych supermarketów (jak w Mbeya czy Dar es Saalam), jednak wszelkie targi, stoiska a nawet małe wiejskie sklepiki obejmuje zasada targowania. Ceny jakie usłyszymy początkowo niejednokrotnie mogą zwalić nas z nóg. My, biali, europejscy ludzie, usłyszymy kosmiczną cenę, bo przecież "mzungu" (czyli biały człowiek) ma zawsze góry pieniędzy. Po negocjacjach cena może zmniejszyć się nawet o 50%. Podyskutować możemy w języku angielskim, jednak wtedy nie liczmy na najlepsze "obniżki". Mimo, że wiele osób zna angielski (przynajmniej liczby, czy podstawowe zwroty), zwłaszcza w miastach; to jednak nie będzie to tak luźna rozmowa negocjacyjna jak byśmy chcieli. A jeśli podejmiemy negocjacje w małych, odległych wioskach po prostu możemy zostać niezrozumieni. Najefektywniejszą metodą targowania jest...



...poznanie pozdrowień, liczb i podstawowych pytań w języku kiswahili :) Metoda sprawdzona - polecam ;)

Kolejną zasadą jest niekupowanie towaru "od razu". Najlepiej przejść kilka stoisk, zorientować się w oferowanych cenach, targować, a następnie kupować. Jeśli mamy wystarczająco czasu możemy jednego popołudnia zorientować się w cenach, a kolejnego dnia dokonać zakupu - bądźmy jednak gotowi na ponowne (jednak już nieco krótsze niż dnia poprzedniego) targowanie.

Targi uporządkowane są tematycznie: owoce, warzywa, przyprawy, artykuły gospodarstwa domowego, sztuka, ubrania itd. 
Niejednokrotnie sztuka afrykańska tworzona jest na miejscu. Artyści malują, rzeźbią, robią biżuterię siedząc koło swoich stoisk.










A co poza targami? Tak naprawdę zakupy możemy zrobić prawie wszędzie. Ja to nazywałam "permanentne drive-through". Jadąc przez małe miejscowości czy wioski mnóstwo ludzi rozkłada swoje stoiska przy drodze lub przy swoim domku. Wystarczy się zatrzymać i otworzyć okno, a grupa osób przybiegnie do Twojego auta oferując towary.






drive-through z bananami ;)

 Jeśli jedziemy przez Dar es Saalam i stoimy w korkach, po ulicy, między samochodami krąży wielu sprzedawców - takie chodzące sklepy :) Można kupić jedzenie, napoje, orzeszki, ubranie, ręczniki, zabawki, latarki, kable, a nawet plastikowe dmuchane baseny dla dzieci. Wymieniać produkty można bez końca bo zdaje się, że mają wszystko ;p
Dlatego najlepszą radą jest blokowanie drzwi w samochodzie (na tylu plączących się między samochodami ludzi mogą trafić się niestety złodzieje) oraz, jeśli nie zamierzamy nic kupować, nie utrzymywać kontaktu wzrokowego ze sprzedawcami. Wystarczy jedno spojrzenie i sprzedawca pojawi się przy naszym oknie. 



Na dziesiątki centrów handlowych nie ma co liczyć. W Dar es Saalam jest jedno centrum, w którym możemy znaleźć salon z telefonami, kilka sklepów odzieżowych podobnych do naszych sieciówek (chociaż cenowo było drożej niż w Polsce, a tam zasada targowania nie obowiązuje), kino etc. 




Zakupy na targach są niewątpliwie ciekawym i niezapomnianym doświadczeniem. Wszyscy nazywają Cię "rafiki" czyli przyjaciel, każdy chce coś sprzedać, Ty chcesz kupić za jak najlepszą cenę, kolejnego dnia oni pamiętają, że byłaś/eś i obiecałaś/eś coś kupić... Gadka bez końca. Ciężka praca zarówno dla sprzedawcy jak i kupującego ;)
ale warto!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz