wtorek, 3 stycznia 2017

Dlaczego nie jesteśmy z ludźmi, z którymi powinniśmy?

Nasze życie składa się z wielu historii, codziennych wyborów i splotu wydarzeń, których czasami nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy zaplanować. Nie opiszę odosobnionego przypadku, jeśli przytoczę kilka faktów z życia, powiedzmy...Marka i Marysi, Franka i Zuzi czy Patryka i Marceli. Każda para znajomych poznała się całkiem zwyczajnie: jedni na uczelni, robiąc razem projekty, wracając tą samą trasą do domu, imprezując na studiach. Drudzy spotkali się przypadkiem: duża grupa ludzi: on przyszedł ze swoją paczką, ona z najlepszą psiapsiółą, później przypadkowo wpadli na siebie w autobusie, znaleźli pretekst do spotkania. Ci trzeci? hmmm... On widział ja codziennie w tym samym miejscu, przez tydzień, tyle wystarczyło - ona raz się uśmiechnęła, innym razem puściła oko, za którymś razem lało jak z cebra - no przecież nie zostawi go bez parasola. Tyle razy się widzieli, że praktycznie traktuje go jak znajomego. Początków znajomości jest niezliczona liczba, ile ludzi tyle historii, a każda jedyna w swoim rodzaju. 

Czy ten tekst jest o przyjaźni i relacjach czysto platonicznych? Nie. Jak w poprzednich moich tekstach (poprzednich, czyli np. o decyzjach decyzjach troszkę inaczej, o reakcjach czy o tym, że nic nie dzieje się bez przyczyny...) było bardzo elastycznie: zasadę można było zastosować zarówno do związku, przyjaźni, znajomości, tak dzisiaj mam na myśli relacje damsko-męskie.
Może ten tekst będzie jakąś wskazówką i pomocą dla tych, którzy ciągle szukają. Ci, którzy cieszą się radością zakochania nie będą zainteresowani tym, co poniżej klepnęłam na klawiaturze - nie chciałabym nikomu szczęśliwie ♥♥♥ namieszać w głowie, czy zasiać wątpliwości, bo w życiu są wybory i każdy dokonuje swojego, chociaż jeśli jesteście prawdziwie zakochani to jestem w 100% pewna, że nie wyrządzi Wam to szkody.
Bo właściwy wybór w życiu i stuprocentowa pewność to coś wspaniałego :)




Niektóre osoby pojawiają się regularnie w naszym życiu, rzadziej, częściej, później znikają na dłużej, czasem z naszego wyboru, innym razem ta druga strona się wycofuje. Później wracają w ten czy inny sposób. Znalezienie odpowiedzi na tytułowe  pytanie może być podsumowaniem mijającego roku lub wyzwaniem na ten, który właśnie się zaczął. Nie piszę tego po to, by dać jedną niepodważalną odpowiedź, która de facto nie istnieje, tylko po to, by dopisać do pierwszego pytania kilka pomocniczych ;) troszkę pogmatwać, zamieszać, polemizować, by później (już poza sferą wirtualnych przemyśleń na blogu) wszystko, gdy jest już na granicy wytrzymałości się ułożyło :) czego Wam życzę ;)

No to start! 

Dlaczego nie jesteśmy z ludźmi, z którymi powinniśmy? Albo z tymi, z którymi zdaje nam się, że powinniśmy być? 

1. Czasem żyjemy obrazem osoby, naszym wyobrażeniem i marzeniem. Niejednokrotnie nie widzimy prawdy, jeśli ściągnęlibyśmy różowe okulary przekonalibyśmy się, że to nie zagra. Że nie tak, jak nam się śni, może być. Żyjemy w swojej bajce?

2. Gdyby ona mieszkała tu? Gdyby on się przeprowadził? Gdybyśmy byli w tym samym miejscu? Związek na odległość nie ma sensu... Żadne się nie ruszy ze swojej strefy komfortu, bezpiecznego gniazdka, które sobie buduje - samemu? Sporadyczny kontakt online jest, a każde gdyba, co by było gdyby...? gdybyśmy mieszkali bliżej? do niczego nie prowadzące, zaprzątające głowę problemy? Taki układ nie może trwać za długo?

3. Nagle relacja się zmienia - na gorsze. Może ktoś powiedział coś niestosownego lub coś zrobił? ale nie w tym tkwi problem. Jedna strona nie powiedziała jasno, że coś jest nie tak? Druga nic nie wyjaśniła? Nie zapytała o powód zmiany? 

4. Co jest nie w porządku? 
- O co Ci chodzi? Przecież wszystko jest okej. 
I tak okej, że relacja słabnie, a góra niewyjaśnionych spraw, jak brudnych skarpetek po wakacjach rośnie.

5. Może jedno podjęło decyzję, drugie ją uszanowało? Brawo, bo nic na siłę. Ale, czy po jakimś czasie "gdy emocje już opadną jak po wielkiej bitwie kurz" to pierwsze może żałuje? Chciałoby spróbować? Może i tak? Może się zastanawia, tylko jest głupio, wstyd, tchórzy jak największy bojący się stworek na świecie? Brak odwagi i impulsu do działania? 

6. Obydwie strony są uparte? Boją się zobowiązań, uczuć i relacji? Łapią się za słówka? Ich rozmowa jest ciągle w atmosferze uszczypliwych żartów, gdzie nie można znaleźć granicy między żartem a poważną propozycją? Orzech bardzo ciężki do zgryzienia. Strach przed szczerością, odrzuceniem, czego się jeszcze boimy? Ciągle mamy maskę?

7. Każde traktuje relację w inny sposób? Jedno chce czegoś więcej niż przyjaźń, a drugiemu ciężko to zauważyć lub po prostu nie chce tego widzieć? Sznur niedopowiedzeń i domysłów? 

8. A co jeśli wkradnie się egoizm? Egocentryzm? Większą uwagę skupiamy na sobie, ewentualnie "ratowaniu świata" i całego otoczenia? A uwaga i zainteresowanie tą drugą osobą, którą mamy tuż obok,  jest bliskie zeru?

9. A egoizm troszkę inny niż w punkcie 8? Szantaż emocjonalny? Każdy ma swoją siłę, czy jej brak. Jedni uwalniają się szybciej, inni wolniej. Zdaje nam się, że to z tą osobą mamy być i kurczowo trzymamy ją przy sobie, wykorzystując jej dobroć, słabości, udając, że nie widzimy braku sensu w tym związku? Z "matematycznego punktu widzenia" taki szantażowany związek z wysokim prawdopodobieństwem się rozpadnie (szybciej, wolniej?) a egoizm strony szantażującej, jest egoizmem do potęgi "N", niszczymy nie tylko drugą osobę, ale otoczenie, a na koniec sami siebie.

Czasem to jest jak chodzenie po omacku? niedopowiedzenia? niepotrzebne uszczypliwości? tchórzostwo? strach przed odrzuceniem? duma i zadarta jak najwyżej głowa? ukrywanie prawdy? zwodzenie? odkładanie decyzji na później? brak działania? bycie w trybie 'uśpienia'? 
A życie płynie, mija, ucieka...

a może tak niektórzy lubią? jak w wierszu;

"Z tym największy jest ambaras,
Żeby dwoje chciało na raz"

albo:

tylko nam się zdaje, że coś wiemy?

Mam ogromną nadzieję, że wszyscy lub ogromna większość z Was, którzy to czytacie,
w swojej relacji nie wpisujecie się w żaden z punktów 1 do 9, tylko jesteście szczęśliwymi zakochańcami lub poszukiwaczami ;)

A jeśli jednak czujecie, że coś jest nie halo, to nigdy nie jest za późno na zmiany.
Jak już każdy się zastanowi i spokojnie przeanalizuje wszystko,
życzę Wam żebyście już wiedzieli, czy tak ma być, czy tylko Wam się zdawało.

Żebyśmy dbali o innych, mieli wzgląd na szczęście innych pamiętając o swoim, a każda następna relacja jaką stworzycie była oparta na szczerości, braku strachu i otwartości oraz empatii :)



PS. Jak zawsze dużo przemyśleń i zagmatwania, ale jeśli są jakieś niejasności, pytania, czy własne przemyślenia zapraszam do kontaktu i komentowania.

Ah! i jeszcze jedno: przed publikacją w kółko czytałam te naklikane literki. Na początku zaznaczyłam, że tekst obejmuje tematykę damsko-męską. I tak podtrzymuje, jednak kilka spraw można podciągnąć pod temat: przyjaźnie i znajomości.
A co mianowicie?
W żadnej znajomości nie bądźmy egoistami, bądźmy szczerzy i obdarzajmy się szacunkiem ;) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz