sobota, 7 stycznia 2017

Jaka jest Tanzania? #3

Długo było przerwy między drugą a ostatnią częścią: Jaka jest Tanzania? 
Jeśli chcielibyście przypomnieć sobie, co było w pierwszej i drugiej części to klik: 
Tanzania #1; Tanzania #2 :)

9. Chiakula (jedzenie)
Kolejne pytanie, jakie ciągle się pojawia w rozmowach oraz jakie ja też zadaję innym wracającym z podróży to: co jedliście? Codziennością jest ryż - z sosem i mięskiem: kurczakiem, kozą, świnką... Jednak nie nastawiajmy się na kurczaka w polskim wydaniu -dużo mięska na kości. Kurczaczki (jak i inne zwierzęta) są chudziutkie i w lokalnych miejscach dostaniemy kurczaka raczej składającego się z kości z odrobiną mięsa (nie odwrotnie). 
Co więcej, w Polsce możemy zamówić udko, pierś, nóżkę z kurczaka - tam kurczak grillowany jest w całości i ciachany 'jak leci' tzn. na talerzu było mnóstwo kawałeczków i można było pobawić się w puzzle pt. ułóż nóżkę czy skrzydełko ;p
Co kolejne? Banany - pod każdą postacią i w wielu rodzajach. Malutkie, żółte, słodkie - takie deserowe. Troszkę większe, żółte -pastewne - dla zwierząt - to tak dla lepszego zobrazowania - to te, co sprzedają w Polsce w sklepach oraz banany duże, zielone, niesłodkie - obiadowe, do ugotowania, zamiast ziemniaków, bardzo dobre. 
Kolejne danie: ugali - czyli gęsta masa z wody i mąki kukurydzianej, którą ugniata się paluszkami i maczane w sosie wcina na obiad, kolację. 
A dla wielbicieli fryt i żarcia smażonego w głębokim tłuszczu: sambuski - ciasto, farsz mięsny, sosik (jak dla mnie okej w niewielkich ilościach ;))



Co z bardziej ekstremalnych rzeczy? Szarańcza - polecam tym, którzy lubią przekąski do piwa, pochrupać krakersy, czy chipsy. Tak właśnie, szarańcza jest taką przekąską. Nap pierwszy rzut oka wygląda jak konik polny wrzucony na głęboki tłuszcz, jednak dowiedziałam się, że żadnego oleju się nie dolewa. Szarańcza jest sama w sobie tak oleista (oraz słona), że prażona jest na suchej patelni. Efekt - słona przekąska jak chipsy. 
I jeszcze jedno wyzwanie - zjeść całe rybki - od ogona do głowy. Malutkie rybki smażone na głębokim oleju z odrobiną soli. 


10. Zwyczaje w restauracjach
Idąc na jedzonko do restauracji musimy się do niej wybrać zanim zrobimy się bardzo głodni - iść na lekkim głodzie, albo najlepiej przewidzieć kiedy chcemy zgłodnieć ;p dlaczego? Po złożeniu zamówienia możemy czekać na jedzenie od 45 minut do nawet (i tu padł rekord naszego oczekiwania) 2 godziny 15 minut. Średnio to byłoby 70-80 minut oczekiwania :) Wszystko odbywa się powoli...

ludzie chodzą powoli, odpowiadają z namysłem, dlatego też to tyle trwa - czasem zastanawiałam się czy oni dopiero nie sadzą tego ryżu, albo czy kurczak się może dopiero wykluwa. Ale wszystko trzeba spokojnie przyjąć jako zwyczaj. Z odmienną obsługą, trochę szybszą, możemy potkać się w miejscach prowadzonych przez "mzungu" w Dar es Saalam (chociaż nie zawsze). Bardzo szybka obsługa (może 20 minut oczekiwania na pizzę) zdarzyła się w pysznej włoskiej pizzerii 'Zuane'.
Jak już się wyczekamy w lokalnej knajpce na posiłek, tuż przed podaniem jedzenia przywędruje do nas kelner z miską oraz dzbanem ciepłej wody (prawdopodobnie z domieszką jakiegoś proszku myjącego) byśmy mogli czystymi dłońmi jeść posiłek. Jeśli zamówimy w lokalnej restauracyjne ryż, ugali, banany, mięsko - nie obawiajmy się jeść dłońmi - są nasze i czyste :) a po jedzeniu obsługa przyjdzie z wodą i mydłem, byśmy mogli umyć ponownie dłonie - super sprawa :)


12. Czystość , higiena i żele antybakteryjne
Jadąc do kraju trzeciego świata niejednokrotnie zastanawiamy się z higieną w danym kraju. Wybierając się do Tanzanii musicie pamiętać, że toalety na stacjach benzynowych nie będą należały do najczystszych, czasem trzeba wziąć głęboki oddech i na szybciutko załatwić sprawę, o tym że będzie muszla klozetowa czasem trzeba zapomnieć, bo okazuje się, że dziura w ziemi jest bardziej higieniczna. Kran w publicznej łazience na stacji? Raczej jest, ale mydło niekoniecznie. Może niektórym nie przeszkadza dotykanie wątpliwie wyglądającego kranu, już nie wspomnę o tym, że musiałabym zastanawiać się skąd jest woda do kranu. W takich sytuacjach super jest mieć nawilżone chusteczki odkażające i  żel antybakteryjny - rączki czyste. A tak przy okazji: żel czy chusteczki antybakteryjne są wskazane podczas całej podróży. Jadąc cały dzień samochodem przed zjedzeniem czegoś warto odkazić sobie ręce - zapobiegniemy wszelkim zatruciom pokarmowym. [przygotowania do wyjazdu]
Inaczej wygląda czystość w miejscach noclegowych - śpiąc w pokoju z własną łazienką, jest ona w całkiem dobrym stanie. Jeśli chodzi o pokój i łóżeczko - zawsze z moskitierą (i problem komarów rozwiązany). Pościel czysta, a jeśli zdaje nam się, że poduszeczka nie jest do końca taka jak w domu, zawsze warto mieć czysty t-shirt w bagażu, który posłuży za poszewkę ;) Myślałam kiedyś, że z podusią to mój patent, ale stosowany jest jak słyszałam, przez kilka osób :) 

13. Kobiety a mężczyźni
U nas jest równouprawnienie - tam nadal widoczna jest mniejsza rola kobiety. Mogą one chodzić do szkoły, ale jednak to facet jest ważniejszy. Po czym najłatwiej to poznać? Spotykając rodzinę to mężczyźni prowadzą konwersację, kobiety niewiele się odzywają. W szkole mieszanej czy spotykając dzieci we wioskach dziewczynki raczej są ciche i spokojne, chłopcy będą zadawać pytania, prowadzić konwersacje. Kobiety raczej stoją z boku.

Minęło dwa miesiące od powrotu z mojej tanzanijskiej wyprawy, ale wiem, że jest to podróż, której nigdy nie zapomnę. Wielu ludzi mówi, że Afryka wciąga, sprawia, że chce się do niej wrócić. Zastanawiałam się, czy faktycznie tak jest. Teraz mogę Wam potwierdzić z całym przekonaniem: tak, tak działa Tanzania.
Dlaczego tak jest? Nie mam na to jednej, krótkiej odpowiedzi. Myślę, że wszystkie zdjęcia, opisy, filmiki, którymi się z Wami dzielę, troszkę pokazują Wam niezwykłość i urok miejsca. 
Chcecie przypomnieć sobie te miejsca?

SAFARI
DROGI TANZANII
ZAKUPOWO
SZKOŁY
WIOSKI

A co ponad to? Trzeba pojechać, żeby tego doświadczyć. Ostrzegam - raz pojedziecie i będziecie chcieli wrócić ;) 

Mimo kurzu ciągle osiadającego na szafkach; wody, która nie zawsze jest zdatna do picia; restauracji o innym niż europejskim standardzie  do wszystkiego można się przyzwyczaić, wszystko da się przyjąć. Podczas takiej podróży poznajemy samych siebie: nie myślałam, że przez cały miesiąc nie będę potrzebować grama makijażu, za poszewkę może mi służyć koszulka, będę korzystać z toalet różnej (wątpliwej) jakości. 
Podczas takiej podróż zobaczyłam, co jest tak naprawdę w życiu ważne; jak można żyć, jakich rzeczy nie potrzebujemy, a dzięki czemu jesteśmy szczęśliwi... Widzimy, że niektóre nasze problemy są śmieszne, na tle tego, co tam doświadczymy, bardziej docenimy to co mamy :) 

2 komentarze:

  1. Ależ mnie wciągnęły Twoje posty o Tanzanii! Afryka nigdy mnie nie pociągała, ale chętnie spróbowałabym choćby sambuski i tych szarańczy. :D Świetna przygoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć, dziękuję :) Ogromna ilość wrażeń, które trudno opisać słowami... A jeśli ktoś, by powiedział: pakuj walizki - jedziemy, to bardzo chętnie bym się znów wybrała - tak ten kontynent przyciąga :D

      Usuń