Tak właśnie - obłędne :)
Tak sobie to nazwałam, bo jak ciasto siedzi w piecu to jest tak obłędny zapach,
taki niesamowity aromat, że mamy święta, dzieciństwo, najlepszą kawę,
najpiękniejsze wspomnienia w naszej głowie :)
I nie możemy się doczekać, żeby ciasta spróbować
- a później jak jest gotowe, to znika tak szybko...
Składniki:
- 4 jajka
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżeczki cukru wanilinowego
- 1/2 szkl. miodu
- 1 1/2 szkl. mąki pszennej
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka imbiru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
- szczypta soli
- 2/3 szkl. oleju roślinnego
- 1,5 szklanki marchewki (2-3 sztuki)
- 0,5 szklanki posiekanych orzechów
- 1/3 szkl. rodzynek
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni oraz zalewamy nasze rodzynki wrzątkiem.
Jajka ucieramy z cukrami i miodem za pomocą miksera. Do drugiej miski przesiewamy mąkę, cynamon, imbir, proszek do pieczenia, gałkę muszkatołową i sól. Do utartych jajek dodajemy stopniowo suche składniki oraz olej cały czas miksując ciasto, tak by nie było grudek.
Do ciasta dodajemy marchewkę, orzechy i rodzynki - mieszamy łyżką. Przekładamy całość do foremki keksowej lub małej tortownicy (20-22 cm średnicy).
Pieczemy 45 minut.
PS. A ciasto upiekłam zainspirowana programem "Bake-off Ale ciacho!". Jakiś odcinek świąteczny z Kasią Zielińską. Troszkę zmodyfikowałam przepis, odchudziłam ciasto i wyszło :)

Ale ta marchewka w jakiej postaci? Starta na tarce? A jeśli tak, to na dużych oczkach czy na małych?
OdpowiedzUsuńMarchewka starta na dużych oczkach :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za uwagę i już poprawię przepis :)