Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lutego 2016

Cytat Cafe

Z Krakowem pożegnałam się w ostatni weekend, ale mam dla Was jeszcze jedną kawiarnię wartą polecenia - na krakowskim Kazimierzu :)

Czasem plączemy się ze znajomymi szukając nowych miejsc, dwa razy potrafimy przeplątać się po tych samych ulicach, żeby w końcu stanąć przed kawiarnią i pomyśleć: Dzisiaj tutaj kawa! 

Tak było z odkrytą w ubiegłym tygodniu Cytat Cafe...

Miejsce, które przyciągnęło nas już od spojrzenia na witrynę - ze światełkami, jeszcze utrzymująca zimowy klimat, z ciekawymi tablicami popisanymi kredą, z humorem :)



Przez okno widać ściany zapisane złotymi myślami - jak zobaczyłam jedną z nich - stwierdziłam: Wchodzimy! (bo właśnie o marzeniach pojawił się post blisko rok temu: KLIK)


Całość wnętrza utrzymana w klimacie cytatów, w końcu to Cytat Cafe ;)




A kawa? Polecam, polecam, polecam :) Skosztowałam ciasteczkowej - pychota, zarówno smak kawy jak i ciastka - a nie tylko aromat, jak to zdarza się w wielu miejscach. Ładnie podane z ciekawym pomysłem - do każdej kawy klient dostaje swój własny cytat :)


Do tego wszystkiego: bardzo miła obsługa, możecie zbierać znaczki na kawę gratis, a na koniec dowiedziałam się, że wkrótce pojawią się nowe kawy - wiosenne smaki (np. jaśmin, lawenda)



niedziela, 31 stycznia 2016

Goodbye Kraków!

Pożegnania czasem są łatwe, czasem trudniejsze, niekiedy jest to nasz wybór, czasami życie samo stawia przed nami sytuacje rozstania...
Te, które sami wybieramy w naszym życiu, które są efektem naszych przemyślanych, osobistych decyzji należą do tych łatwiejszych i zapowiadających zmiany, na które czekamy z podnieceniem i niecierpliwością :)

"Już pożegnania nadszedł czas..." Tak właśnie! Po ponad 5 latach życia w Krakowie nadszedł ten czas, kiedy przyszło mi się z nim pożegnać. Spacerując po krakowskich ulicach, można wiele przemyśleć - podsumować czas spędzony w tym zarówno turystycznym jak i studenckim, tajemniczym i gwarnym mieście pełnym uroczych zakamarków i magicznych miejsc. Żegnając się z Krakowem z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie żałuję lat spędzonych tutaj. Jednak nadszedł dzień, gdzie przyszło mi ruszać dalej - poczułam, że najwyższy czas na wyprowadzkę z Krakowa i realizację kolejnych marzeń z mojej listy. Na kilka dni wracam do swojego rodzinnego domu, pakuję walizkę i ruszam w świat - w kilku miesięczną podróż :)
Gdzie będę? Podzielę się z Wami tym już wkrótce ;)

To, co przeżyłam w Krakowie pozostanie ze mną: zarówno studia jak i praca były dla mnie dobrym wyborem pełnym nowych doświadczeń.
Nie żałuję żadnego zdarzenia z ostatnich pięciu lat, przez te lata spotkałam wiele osób, które los postawił na mojej drodze - żadnej ze znajomości nie skreśliłabym z mojego życiorysu, jestem wdzięczna za każdą spotkaną osobę, bo czy jest to przyjaźń na długi czas czy kilkukrotne spotkanie - każda znajomość czegoś mnie nauczyła, ukształtowała mój charakter i przyczyniła się do mojego osobistego rozwoju. Ostatnie tygodnie mijały na spotkaniach ze znajomymi, pożegnaniach na kilka miesięcy - mam wspaniałych przyjaciół, dlatego nie mówię "żegnaj na zawsze"...  Jedno jest pewne, nie chcę zamknąć za sobą drzwi i spalić mostów, dlatego mówię: "Do zobaczenia ;)"

Przede mną duże zmiany, do Krakowa jednak będę powracać z sentymentem: miejsca, znajomości i zdarzenia - to wszystko pozostaje w moim sercu ♥ 

Ruszam w podróż życia z pełnym radości sercem, w świecie czekają na mnie kolejne miejsca do zwiedzenia i przygody do doświadczenia :)


Bye bye Kraków!!! :)














sobota, 28 listopada 2015

Ti Amo Ti, czyli prawdziwie włoska kuchnia w Krakowie

Niedzielny obiad w włoskim stylu? Dlaczego nie!
Chciałam dzisiaj podzielić się z Wami miejscem, które w przeciągu miesiąca odwiedziłam trzy razy... nie zdarza mi się często, żeby powracać w to samo miejsce z taką częstotliwością, ale nadarzały się okazję :) Pierwszym razem trafiłam do Ti Amo Ti na ul. Karmelickiej w Krakowie z polecenia znajomej, kolejnym to ja zabierałam tam znajomych czy rodzinkę do "Włoch w Krakowie"...

Miejsce, które nie jest jakoś specjalnie oznakowane, gdy idziemy ul. Karmelicką... nigdy też nie zauważyłam promotorów, którzy muszą zachęcać do wejście - widocznie lokal opiera się na marketing szeptanym - i jak zauważyłam nieźle na tym wychodzi :)
Za każdym razem w lokalu był ruch - co więcej, zawsze można było spotkać tam obiadujących Włochów - dla mnie to pierwszy znak, że włoska kuchnia faktycznie jest włoska :) 

Po drugie, właścicielem jest sympatyczny Włoch, który jest cały czas obecny na sali: chodzi między stolikami rozmawiając z klientami, obsługuje, zbiera zamówienia - jest obecny w lokalu, co jest bardzo ważne we właściwym funkcjonowaniu miejsca. 

Po trzecie i może najważniejsze - w kuchni są również Włosi, a pizza wychodzi z kamiennego pieca ;)

Jeśli chodzi o samo miejsce, to wnętrze jest przyjemne, nie przesadzone z dekoracją, w ciepłej kolorystyce. Posiada trzy sale, a w okresie ciepłym ogródek.

Przechodząc do najważniejszego tematu: jedzenia. W lokalu możemy skosztować kilku rodzajów pizzy, kremowej zupy, włoskich makaronów czy lazanii.

 Wychodząc w kilka osób możemy spróbować większej liczby potraw. Tak z całą pewnością mogę polecić pizzę, która jest na fantastycznie cienkim cieście z rewelacyjnym sosem pomidorowym. Miłośników makaronów mogę zapewnić - trafiliście w doskonałe miejsce. Jako, że nie zawiodłam się na żadnym daniu myślę, że którejkolwiek pozycji nie zamówicie będzie wyśmienita. Osobiście skusiłam się na carbonarę  - w końcu w wersji włoskiej (czyli nie obciekającej śmietaną - jak to zdarza się w wielu pseudo-włoskich miejscach).







Ważnym aspektem są ceny, które nie są wygórowane. Wydaje mi się, że są porównywalne do innych krakowskich restauracji: za pizze zapłacimy 20-30 PLN, makaron 15-25 PLN, lampka wina około 7 PLN, kawa około 7-12 PLN.

A na deser tiramisu z aromatyczną kawą (przepraszam za nieuwiecznienie tego na zdjęciu ;) )







sobota, 12 września 2015

Niesamowite Muzeum Archeologiczne w Krakowie

Zapraszam na post z serii: co robić w Krakowie, by troszkę się zachwycić muzealnymi eksponatami, w dodatku za darmo ;) I w tym momencie na dźwięk słowa ‘muzeum’ większość ziewa, a co nieliczni już śpią lub wyczuwają specyficzny zapach muzealnych eksponatów. 

UWAGA – nie o tym będzie mowa. Muzeum Archeologiczne na ul. Senackiej 3 (http://www.ma.krakow.pl/)   zabierze nas w świat antyków, wykopalisk i mumii. Jeśli chcemy odkrywać nowe miejsca tanimi kosztami, sprawdzajmy dni, w których muzea oferują darmowe wejścia. Muzeum Architektury udostępnia turystom darmowe wejście w niedzielę – pamiątkowo dostaniemy kolorowy bilecik.
Tutaj możecie sprawdzić gdzie-kiedy w Krakowie możecie zwiedzać za darmo lub okazjonalnie: (dni bezpłatne w muzeach http://krakow.zaprasza.eu/artykuly/Article.php?article_id=84)
Chyba odpływam od głównego tematu Muzeum Archeologicznego, za co przepraszam... więc wracamy:

Wchodząc do pierwszej sali przeżyłam pierwsze WOW (później były kolejne) – pomimo, że odwiedziłam to miejsce po raz drugi – moja opinia nadal się nie zmieniła, zachwyt oraz ochy-achy pozostały. Pierwsze skojarzenie z tym miejscem: londyńskie British Museum – jeśli ktoś z Was był/widział będzie wiedział o czym mowa – zbiór dziedzictwa kulturalnego, tajemnice historii, wspaniałe aranżacje – wszystko w jednym miejscu ;)  Oczywistą sprawą jest (by było jasne: jest to moja subiektywna opinia - osoby, która nie jest profesjonalistką w temacie muzeów i archeologii haha)-  nie jest to ogromne Muzeum (jak British), jest to ułamek British Museum, ale idea zachowana :)

Tajemnicza atmosfera, przyciemnione światła przenoszą nas w odległe czasy - setki lat przed naszą erą. Przechodzimy przez starożytny Egipt, Peru, pradzieje i wczesne średniowiecze Małopolski czy garncarstwo prehistoryczne. Zobaczymy aranżacje „mieszkań” z prehistorii i manekiny ubrane w stroje danej epoki. Oprócz wystaw stałych, muzeum ogranizuje wystawy czasowe – do stycznia 2016 możecie zobaczyć wystawę „Zaginiony świat nas Nilem”.
 Zdjęcia nie oddają niestety pełnego uroku miejsca...
ale zawsze troszkę przybliżą klimat - zapraszam ;)

















Dodatek: plac przed muzeum zaaranżowany na ogród to piękne krzewy, alejki i kwiaty (pierwsze zdjęcie), jednak historia miejsca mówi (http://www.ma.krakow.pl/artykuly.php?i=3.55.113&gl=2&j=0), że w miejscu tym znajdowało się więzienie, a teraźniejszy ogród był spacerniakiem więziennym, co nieco zmieniło moje spojrzenie. Przechodząc przez ogród dochodzimy do osobnego budynku – a właściwie piwnic obrazujących historię ulicy Poselskiej 3. Jeśli jesteście osobami wrażliwymi, które porusza tematyka wojenna, katowanie więźniów i inne okrucieństwa jakie wojna szykuje polecam zacząć od tej części, a później przejść do budynku z wystawami archeologicznymi, ponieważ przeżycia z tamtej wystawy więziennej mocno poruszą i będziecie potrzebowali (jak ja) chwili uspokojenia w prehistorii...

Podsumowując: Muzeum Archeologii jest idealnym miejscem na niedzielny dzionek celem ukulturalnieina ;)



niedziela, 6 września 2015

Wadowice w Krakowie ;)

Są takie miejsca, które przyciągają moją uwagę i staram się je zapamiętać, tak by przy nadarzającej się okazji je odwiedzić. Tak właśnie było z nie tak dawno otwartą Cukiernią Wadowice na ul. studenckiej w Krakowie. Nazwa zasugerowała mi kremówki, jednak nie jestem fanką ciastek z kremem (chociaż dobrą kremówką nie pogardzę) - postanowiłam sprawdzić kawę i ewentualnie jakieś ciasto. Tak naprawdę przyciągnęły mnie różne napisy na szybach i widok miłego wnętrza, który mogłam zaobserwować przez witrynę. Dlatego jak nadarzyła się okazja i szukałam miejsca, gdzie w miłym miejscu moźna wypić kawkę i zjeść jakieś ciacho, postanowiłam skierować się właśnie tam. Intuicja mnie nie zawiodła.

Cukiernia ma kilka stolików na anteresoli, gdzie można skosztować zamówionych rzeczy.
Z czystym sumieniem mogę polecić Karmelove (które widzicie na zdjęciu) i kawę. Ogromny kawałek ciasta za 4,50zł jest naprawdę dobrą ofertą. Zawsze możecie się pokusić na ofertę kawa + ciasto dnia (8zł) czy kawa+kremówka (10zł).

Podsumowując: ładne miejsce na kawkę z pysznymi deserami, spokojne, niedaleko plant. Bardzo miła i sympatyczna obsługa, która pomoże w wyborze ciasta niezdecydowanym klientom (jak ja ;) )











sobota, 29 sierpnia 2015

Małopolski Festiwal Smaków

Festiwal Smaków w Krakowie...
Idealna propozycja dla lubiących gotować, lubiących jeść, lubiących kosztować regionalnych smaków, świetna zabawa dla każdego.
Dzisiaj rozpoczął się w Krakowie dwudniowy Festiwal Smaków. Plan programu możecie znaleźć tu: Małopolski Festiwal Smaków. Cała impreza ma miejsce na krakowskim Kazimierzu. Poszłam tam z ciekawości zobaczenia Festiwalu, na którym nigdy jeszcze nie byłam oraz z zamiarem spróbowania różnych pyszności. I nie zawiodłam się!

Plac Wolnica (bo tam rozgrywa się akcja haha) usłany jest mnóstwem budek z kusząco pachnącym jedzeniem. Ponad to, imprezie towarzyszą różne koncerty, konkursy potraw oraz pokazy gotowania. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Plącząc się między straganami miałam okazję spróbować soku z selera czy soku z pokrzywy. 



 Wyśmienite były także pierożki nadziewane cukinią posypane czarnuszką oraz pokrzywowo-czosnkowe. Brzmi oryginalnie – smakuje wyśmienicie ;) mogłabym je zamienić za paszteciki z pieczarkami, jakie podaje się do barszczu czerwonego.

 
Nie mogłam oprzeć się także pierogom – a to dlatego, że były w mega udziwnionych smakach ;) Co powiecie na czekoladowe z bananem i białą czekoladą (mocno deserowo), pomidorowe (troszkę jak sos pomidorowy), ze szpinakiem, kaczką i morelą (mój faworyt) i zielone (z serem i mięskiem – też pyszności).


I wiele innych frykasów...

Pieczywo...





....tort chlebowy z twarożkiem i warzywami...


...i coś na słodko...







...
Mam nadzieję w najbliższym czasie uzupełnić kolejne zdjęcia w tym poście...
niestety dzisiaj przydarzyła mi się bardzo nieprzyjemna sytuacja: skradziono mi laptop, na którym miałam przygotowane zdjęcia do publikacji. Post był w trakcie przygotowania...

W każdym razie, życzę Wam moi mili spokojnej nocy!