wtorek, 16 sierpnia 2016

Ubezpieczenia na wyjazdy i co zrobić po wypadku

Ciężko jest polecić lub całkowicie ocenić usługę, którą zakupujemy lecz do końca z niej nie korzystamy... Mowa będzie o ubezpieczeniach na wyjazd... Tak własnie, za moment o sprawdzonym przeze mnie ubezpieczeniu. Ale wcześniej:

 Podczas studiów każdego roku kupowałam kartę Euro26 [KLIK] - czy działa dobrze w razie wypadku? Całe szczęście, żaden się nie zdarzył, by sprawdzić w praktyce - jednak rok-rocznie kupowałam kartę, by być ubezpieczoną podczas wypadów wakacyjnych etc. 

Jednak nie o Euro26 dzisiaj mowa. Na moje tegoroczne podróże, które rozpoczęły się w lutym potrzebowałam ubezpieczenia, której będzie działało w USA. Euro26 nie ma w ofercie tego kraju, dlatego też zaczęłam przeglądać inne oferty. Włosy mi na głowie stanęły jak zobaczyłam cenniki firm takich jak Axa, Allianz czy Warta - 'około tysiaka PLN, a czasem blisko dwóch??? O nie! muszę znaleźć coś lepszego!' 
I tak też zrobiłam. Trafiłam na kartę reklamującą się hasłem:
"Najlepsze i najtańsze ubezpieczenie na rynku!"
...





Noooooo zobaczymy. I klik na ich stronę: Karta Planeta Młodych [KLIK] 
Po przeglądnięciu stronki faktycznie musiałam stwierdzić, że cena jest konkurencyjna, oferta taka jak i innych firm, a opcja ubezpieczenia w USA kosztuje 250PLN. Po przeglądnięciu warunków, zdecydowałam się na zakup karty - ubezpieczenie ważne jest przez rok. Rachunek był prosty: 365dni na całym świecie za 250zł czy 6 mięsiecy w USA za 1 000zł i więcej w innych firmach???
No proszę... kartę kupiłam w punkcie sprzedaży (podane są na stronie www.) Nie potrzeba zdjęcia do karty (jak np. do Euro26), więc tyle mniej wydatku i problemu.
Karta wyrabiana jest "od ręki", a dopłacając 7PLN możecie dokupić opcję ubezpieczenia bagażu (co też zrobiłam).



Po takim wprowadzeniu w temat mogę przejść do kwestii: dlaczego jestem pewna, że Planeta Młodych jest okej???

Niestety (bo oczywista sprawa wolałabym nie musieć sprawdzać w praktyce mojego ubezpieczenia) podczas moich wojaży w USA uległam wypadkowi. Nic poważnego, tzn. żyję, jestem sprawna, wszystko się wyleczyło. Ale wracając: była hospitalizacja, późniejsze leczenie w przychodni itp. więc uzbierało się trochę usług szpitalno-leczniczych... :/

Dopiero wtedy, po zdarzeniach, dokładnie czytamy regulaminy, co zrobić, jak działać...
Ale najważniejsze, to dodzwonienie się do firmy - zgłoszenie szkody. Dalsze kroki, co trzeba dosłać, gdzie dzwonić - dowiemy się na infolinii od sympatycznych konsultantów.
Ważne, żeby kompletować dokumentację medyczną, starać się trzymać terminów, a jeśli mielibyśmy ich nie dotrzymać (bo np. dokumenty medyczne są jeszcze niewystawione) poinformować o tym naszego ubezpieczyciela.

Pamiętajmy, że jeszcze jest druga strona, czyli służba zdrowia danego kraju. Wiadomo, że jak zdarzy się wypadek, prawdopodobnie nie mamy w dłoni karty ubezpieczenia, wszystkich adresów itp. :) Jednak pamiętajmy, że zawsze pytają, czy jesteśmy ubezpieczeni - wtedy warto przynajmniej podać nazwę ubezpieczyciela, a adres, całą resztę dokumentów, numer polisy itd. dostarczyć najszybciej jak możecie, żeby oszczędzić sobie zbędnego stresu i odsyłania rachunków.
Ułatwicie sprawę ubezpieczycielowi, szpitalowi i sobie :D

Podsumowując: 
Pamiętajcie o zgłoszeniu szkody, dopytywaniu ubezpieczyciela o wszystko co może pomóc w procesie, kolekcjonowaniu i przesłaniu dokumentacji, regularnym kontaktowaniu się z ubezpieczycielem.
U mnie wszystko przebiegło dobrze, wszelkie koszty leczenia oraz odszkodowanie zostają wypłacane. 

Mogę polecić kartę Planeta Młodych - aplikuje się dla osób do 59 roku życia, dlatego też wyszukałam opcję dla moich rodziców na ich podróże, w najbliższym czasie kupimy karty - i nawet im zazdroszczę, bo na facebook'owej stronce znalazłam info:
"Przypominamy, tylko do końca lata kupując nasze Karty w wybranych punktach sprzedaży na terytorium całego kraju, otrzymacie wyjątkową zawieszkę na bagaż, która z pewności przyda się w podróży"
Ciekawe czy do końca lata, mają na myśli sierpień czy astronomiczny pierwszy dzień jesieni? :)

Szkoda, że przywieszek nie było jak ja kupowałam kartę...

Trzymajcie się zdrowo i ubezpieczajcie się!

;)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz